Jeśli producent muzyki elektronicznej zabiera się za przeróbkę szlagieru Davida Bowie, musi mieć nie tylko talent muzyczny, ale także naprawdę dobry wokal. James Teej ma obie z tych cech, dzięki czemu jego wersja „Space Oddity” brzmi bardzo interesująco. Brakuje mi tylko godnego zastępstwa riffów gitarowych, które w oryginalnej wersji na kilka sekund zmieniają klimat utworu. Remiksy, poza taneczną interpretacją Mahera Daniela, niestety nie są wystarczającym urozmaiceniem tego wydawnictwa.
play all
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (1)
Linki